poniedziałek, 21 czerwca 2010

Tea Time WIP

Ostatni wieczór przed prawie dwutygodniowym wyjazdem nad jeeezioooraaa. Work-in-progress, zaczęta ze trzy dni temu, a chodząca mi uprzednio po głowie już jakiś czas. Niestety, z przyczyn oczywistych nie ukończę jej w trakcie najbliższych dwóch-trzech tygodni, podobnie też nie powrzucam żadnego rysowanego badziewia. Ale mam nadzieję, że coś zmajstruję nad wodą, a nie tylko pływanie, promenady, herbata, gry i zabawy. A po powrocie także komplet bijou.

Dracon, myślę, już się z grobu nie wygrzebie, jestem bardzo rozczarowana własną niemożnością literacką. Może kiedyś, ktoś, kto się na tym zna, weźmie go i uczyni przynajmniej dobrym.

"Remembrance" okazuje się być bardzo przychylnie odbierane. Poszukuję ostatnio kierunku, w którym powinnam się udać, i ten najwyraźniej daje pewne nadzieje. Co nie oznacza końca eksperymentów.
Jednakowóż, steampunk.

piątek, 18 czerwca 2010

Remembrance



Nareszcie, zeszło mi sporo czasu, ale jest: pierwsza pełna praca roku 2010. A jest dopiero czerwiec! Tak naprawdę po prostu skończyła się praca szkolna i darowałam sobie komiks, a więc mam trzy miesiące, które mam nadzieję spędzić mniej na graniu i kreskówkach, a bardziej ze swoim cudem. Jednym i drugim.
Pomimo, że obraz (?) nie wyszedł do końca tak jak sobie zaplanowałam, to jestem dość zadowolona. Co prawda, pomniejszenie i lanserskie efekty poświaty rozmyły część szczegółów, ale czy naprawdę ktokolwiek zwraca na nie uwagę...?

+Bonus blogowy: zrzuty z kolejnych etapów tworzenia pracy. Żeby wszyscy mogli zobaczyć, jak bardzo jestem nieskoordynowana i nieefektywna.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Lubię brudną robotę

To jest - sztuki manualne. Z jakiegoś powodu sa dalece bardziej zajmujące dla umysłu i rąk niż jeżdzenie rysikiem po tableciku czy ołóweczkiem po papierku. No, może ołóweczek ciekawszy od photoshopa. Tak czy inaczej, w zeszłym tygodniu odebrałam (a raczej usiłowałam odebrać) wpis w indeksie wieńczący moją roczną przygodę z zajęciami z rzeźby - i szczerze żałuję. Były ciekawe, przyjemne i dużo pożyteczniejsze od niektórych niemalże abstrakcyjnych ćwiczeń. Umiejętność budowy danego obiektu w trójwymiarze wydaje mi się absolutną podstawą wszelkich dalszych działań, takich jak rysunek czy malarstwo, ale co ja tam wiem...

W kolejności powstawania w tym semestrze:
Dłoń własna
Fragment twarzy własny (garb i wory takoż własne)
Płaskorzeźba kwiatu (lilii)

Odlew gipsowy rzeźby to dowód uznania i wielki honor.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Co pani tu robi

Dziś spędziłam 6 (słownie: sześć) godzin na przeglądzie z projektowania graficznego. Mimo, że przyszłam i wyłożyłam się jako pierwsza. Powód: "bo każdy musi obejrzeć prace innych i porównać z własnymi". Że jestem bardzo marną plakacistką to wiem i bez tego, choć bonusowo dowiedziałam się, że nie ja jedna.
Kariery z tym wiązać nie zamierzam.
Dobra strona: popełniłam w tym czasie tego dziwoląga powyżej. Mocno w klimacie Ai Yazawy. "Paradise Kiss", czyli jej sztandarowe dzieło, był dla mnie ciekawym zjawiskiem, jedyną tak naprawdę shōjo mangą którą przeczytałam w całości. Prawdopodobnie dlatego, że zamykała się w 5 tomach, a nie 30 jak wszystkie inne. Fabułę z tego co pamiętam miała dość banalną, ot, dorastanie, bunt, pierwsza miłość i podążanie za swymi marzeniami. Ubrane w ciuchy rodem z Harajuku. Niejednokrotnie motywy postępowania bohaterów (bardzo... klasycznych, że tak łagodnie powiem) były dla mnie mocno naciągane, lub wręcz okryte czarną tajemnicą.

A jednak... Jakoś nie byłam po skończeniu lektury ani trochę rozczarowana.

środa, 2 czerwca 2010

Ach te dzieciaki


Dem wymyśla sobie jakieś zabawne i rozkoszne dzieci, więc mu je rysuję. Nie pamiętam nawet jak się nazywają.
+To ładne ćwiczenie ekspresyjnej kreski. Jak się okazuje, rysowanie bez uprzedniego pełnego ołówkowego szkicu jest TRUDNE. Ale to właśnie tajemnica dobrego cartoonu, czyż nie?

wtorek, 1 czerwca 2010

Test test czy mnie słychać

W ramach testu jak konkretnie działa blogspot i żeby wreszcie ruszyć z showoffem wrzucam trochę szkolnych szkiców. Dwu-trzyminutowe, za modeli służą zwyczajowo znajomi z roku.