Tak mi w sumie przyszło do głowy, że powinnam zacząć pisać też o filmach, serialach i ksiażkach, bo to dla czytelnika dużo bardziej relatable. And whatnot.
A najlepiej pisać w formie małych pasków, które potem ktoś będzie kradł, wycinał podpis i wrzucał na kwejka.
Ale cierpię na chroniczne niedowartościowanie i wydaje mi się, że nic ciekawego nie opowiem. Może zamiast tego małe portretowe fanarciki? Zwłaszcza w przypadku książek będzie zabawnie.
To brzmi jak dobre ćwiczenie.
niedziela, 4 grudnia 2011
Rozkmina
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


0 komentarze:
Prześlij komentarz