wtorek, 3 grudnia 2013

Światło, studium






To był słaby tydzień z dużym zmęczeniem, więc tylko takie szybkie studium z referek. Godzina na całość.

sobota, 23 listopada 2013

CA Valoir #5








Kilka uwag do gifu:
-minęło 8 lat od czasów "Asgardu", a ja nadal rysuję za duże głowy
-po podmalówce zapomniałam zupełnie co było na szkicu i zaczęło się dowolne widzimisie
-czas pomiędzy pierwotnym szkicem a skończeniem artu to jakieś 9 miesięcy
-a w rzeczywistości to kilkanaście godzin pracy
-przez ten czas koncept postaci się zmienił - Valoir przytyła, postarzała się i wyostrzyły się jej rysy
-moje metody pracy bynajmniej nie należą do najlepszych

niedziela, 17 listopada 2013

Draconowe szkice #1









Pierwszy zestaw szkicy jest sprzed paru tygodni, wtedy doszłam do wniosku, że powinnam przemyśleć wygląd postaci. Ciekawostka: nie zauważyłam, że Luga nie ma brwi, dopóki nie porównałam go ze starym rysunkiem. Nie wiem co myśleć o tej różnicy.
I o ile Anna zawsze ma dla mnie jasno określony wygląd i nie mogę wyobrazić jej sobie inaczej, tak z pozostałą dwójką będę jeszcze kombinować.

Wyciągnęłam też z półki podręcznik Scotta McClouda, yay.

środa, 13 listopada 2013

CA Valoir WIP #4



Jeszcze trochę ostatecznego szlifowania i będzie skończone. Zrobię notkę z ładnym gifem i w ogóle.
Z innych dobrych wiadomości - kupiłam nowy skaner, jak dobrze pójdzie to dotrze przed weekendem i będę mogła wrzucić trochę nowych Draconowych szkiców.

niedziela, 3 listopada 2013

Smutna historia Dracona

Dawno dawno temu, w latach 2006-2010, zajmowałam się czasem rysowaniem komiksów. Dokładniej sag fantasy. I tak jakiś czas temu sobie o tym przypomniałam, uświadomiłam sobie, że teraz nie rysuję nawet rysunków i zaczęłam się zastanawiać.

"Dracon" to teoretycznie moje opus magnum, zrodzone z mieszanki fascynacji D&D (zwłaszcza światem Planescape), Wiedźminem i jednym czy dwoma animcami. I pewnie czymś, o czym przez te 10 lat już zdążyłam zapomnieć.
 Tolkienem nie, Tolkien jest spoko, ale niezbyt inspirujący.

W 2009 uznałam naiwnie, że mój poziom 'artystyczny' dotarł do etapu, w którym mógłby udźwignąć tę historię, aczkolwiek patrząc z perspektywy teraz, chyba nigdy nie uznam, że w tym co tworzę nie nie ma nic do poprawienia. Tyle, że zabierając się za rysowanie popełniłam gigantyczny błąd - zaczęłam, ale nie wiedziałam w zasadzie co. W głowie miałam z grubsza obraz tego, co powinno się kiedyśtam wydarzyć, ale cała reszta powstawała na zasadzie "jakoś się ułoży". Uniwersum niby było, ale nie działo się tam wiele. Postacie po prostu płynęły przez historię nie zwracając na nią większej uwagii. Dokładniejszy plan powstał w obrębie jednego rozdziału, storyboardy zazwyczaj wybiegały tylko kilka stron wprzód.
I w ten sposób kompletnie spraprałam całe wprowadzenie.

Więc kiedy przypomniałam sobie (choć szczerze mówiąc nigdy nie było momentu, że faktycznie zapomniałam) o tym wszystkim, zaczęły mi się obijać nowe pomysły, jak można by naprawić, wzbogacić, dopowiedzieć. I tak trochę siadło mi na ambicję, by spróbować faktycznie dobrze skonstruować tę historię od początku do końca. A potem może nawet opowiedzieć kolejną wersją webkomiksu.

Co swoją drogą jest głównym problemem, bo oba moje projekty padły na magicznej 40tej stronie, do której dobicie zabierało mi... niecałe dwa lata? Przyjmując, że nadal pracuję na pełen etat i nie rezygnuję całkowicie z pozostałych hobby które trzymają mnie w równowadze psychicznej, tempo 40 stron na rok byłoby prawdopodobnie najwyższym osiągalnym. Czyli skończyłabym rysowanie mając jakieś 30 lat. Może więcej.
Absolutnie nie chciałabym się zmuszać do trzymania twardego harmonogromu, bo ani tego nie potrafię, ani nie wpływa to dobrze na efekty... Ale niestety wiadomo jak się kończy praca w trybie "jak będę mieć chwilę i ochotę". Kuszącą opcją jest rysowanie na żywo, jak to praktykowali Dem i Koko, bo zawsze kiedy ktoś patrzy ci przez ramię to praca idzie dziwnie wydajniej.


Na razie po prostu będę sobie wymyślać. I tak przyda się podomykać wcześniej inne rzeczy.

niedziela, 27 października 2013

Toki


Ostatnio obejrzeliśmy właściwie ciągiem wszystkie 4 sezony Metalocalypse i tak się złożyło, że Toki wpadł mi oko. Chociaż nie uważam go w zasadzie za najciekawszą postać z całego zespołu, czy też raczej - uważałabym może, gdyby twórcy odważyli się wgryźć trochę poważniej w jego cięższą stronę (którą to wielokrotnie lekko uchylają, by zaraz wrócić do status quo), cudownie kontrastującą z normalnym stanem umysłu przedstawionym powyżej. Ale spodziewam się, że w większości Tokiemu poświęcony będzie dzisiejszy godzinny specjal, więc czekam niecierpliwie, czy wyleczą mnie z niego, czy też wręcz przeciwnie.

Wspaniały serial, tak czy inaczej.

wtorek, 15 października 2013

Seagulls



Dwudziestominutowe szkice dziewcząt z boardu. Rozgrzewam się powoli.

środa, 9 października 2013

niedziela, 1 września 2013

Szczuroludki

Typy anthro, od lewej: "umiem rysować tylko zwierzęta", "umiem rysować tylko ludzi", "chcę być jak Disney, ale tylko trochę"


Ostatnio przyszły mi do głowy rzeczy wykorzystujące zantropomorfizowane szczury, ale nie wiem, czy przerodzi się to w cokolwiek więcej. Podejrzewam, że zrobię art czy dwa prędzej czy później, tak o. Aczkolwiek nie zdecydowałam jeszcze, jaki wygląd ostatecznie bym dla nich chciała - zwłaszcza, że nie jest tak łatwo podkreślić ich szczurzość na tyle, by nie kojarzyli się z myszami.
Nareszcie moje gryzoniowe zamiłowania trochę poszaleją.

wtorek, 13 sierpnia 2013

BJD dla żółtodziobów

Wstępu szczególnie nie będzie, bo z dwóch zdań zrobiła mi się osobna tyrada na temat dlaczego w ogóle. Więc esej bardziej ideologiczny pojawi się kiedyś tam, a może przy okazji napiszę słowo-dwa o własnej kolekcji.
Postanowiłam na razie dać tę garść podstawowych informacji, które powinny odpowiedzieć na najczęstsze podstawowe pytania z jakimi się spotykam.

-Oboże, one są piękne/okropne/przerażające/dziwaczne, co to w ogóle jest?

To Ball-Jointed Dolls, w skrócie BJD, czyli 'lalki o kulistych stawach'. Mimo, że faktycznie kuliste stawy już dawno "wyszły z mody".
Zwane czasem potocznie Dollfie, co tak naprawdę jest błędne, bo serie lalek Dollfie (z winylu) oraz Super Dollfie (z żywicy) są produkowane tylko przez firmę Volks - ale że jest to najstarsza firma na rynku, gdzieniegdzie się przyjęło. Czasem stosuje się również skrót ABJD, oznacza on po prostu lalki produkowane w Azji, czyli Chinach, Korei Południowej i Japonii. Te trzy kraje to największe skupiska firm, poza nimi są zazwyczaj tylko pojedynczy artyści sprzedający swoje twory na własną rękę.

-Jak to działa?


BJD odlewane są z żywicy poliuretanowej, a trzyma je razem ciasno naciągnięta wewnątrz gumka. Posiadają tyle stawów co i człowiek, a często i więcej, o różnym stopniu skomplikowania. Pozwala im to przyjmować i trzymać wymyślne pozy, a nawet samodzielnie stać. Czasem nawet na jednej nodze. Zamiast własnych włosów noszą peruki, mają też dowolnie ustawialne wymienne oczy.

-A jak to wygląda?


Nie ma czegoś takiego jak "standardowa" BJD (chyba, że uznamy za standard estetykę pierwszych modeli?). Występują one w obydwu płciach, a nawet bezpłciowo, bądź zwierzęco. Są mangowe, realistyczne, groteskowe, brzydkie, piękne, słodkie. Są mężczyźni, chłopcy, kobiety, dziewczyny, dzieci, elfy. Są nawet koty, krokodyle i alpaki. Firm na rynku są dziesiątki, jeśli nie setki, a każda oferuje inną stylistykę i inne rozwiązania.

BJD występują w rozmiarze od 5 do nawet 100cm, ale wyróżnia się kilka ogólnych kategorii rozmiarowych:
Tiny - 5-20cm
YoSD - 25-35cm
MSD - 40-50cm
SD - 50-65cm
SD+ - 70cm i większe

Główną ideą BJD, która przy okazji zdecydowanie odróżnia je od większości innych lalek, jest maksymalna "customizacja", czyli dostosowywanie (nie lubię tego określenia, ale nie znam lepszego odpowiednika). Najczęściej kupuje się je nagie, łyse i niepomalowane, po czym starannie dobiera (bądź wykonuje) każdy element samodzielnie, aby stworzyć wymarzoną niepowtarzalną stylizację. Do tego stopnia, że niektóre firmy oferują wymienne dłonie, biusty, a nawet całe nogi lub... skrzydła i ogony.

-Jaka lalka będzie najlepsza na początek?

Osobiście nie wierzę w "lalki treningowe", chyba, że do głębokich modyfikacji. Kupowanie lalki na szybko "bo chcę mieć, a ta jest tania i pod ręką" to pułapka, która może zniechęcić do hobby zanim na dobre się w nie wejdzie. Na 99% coś w niej nie będzie nam odpowiadać, więc albo się jej pozbędziemy szybko, tracąc na tym sporo pieniędzy, albo będziemy się frustrować, że pomimo włożonej pracy nie wygląda tak jakbyśmy chcieli.
Lepiej nie ograniczać się już na wstępie do twardego pułapu cenowego, może się zdarzyć, że "ta idealna" będzie kosztować ledwie 30$ więcej niż "tylko fajna". A najlepiej jest znaleźć właśnie taką lalkę, która oprócz ładności zaoferuje też coś fascynującego i będzie ciągle przyciągać, inspirować - oczywiście nie oznacza to automatycznie, że trzeba wydać na nią fortunę (zresztą większość moich lalek zalicza się do tych 'tańszych'), zachęcam po prostu do starannego i świadomego wyboru. Dobrym trikiem jest ustawienie wybranej buźki na tapetę. Jeśli po miesiącu nadal wzbudzać będzie "ach i och", jesteśmy na dobrym tropie.

-To właściwie za ile?


Od razu szczerze uprzedzam - BJD tanim hobby nie jest. Choćby nie wiem jak oszczędny i racjonalny, każdy kolekcjoner w którymś momencie staje, zaskoczony faktem pustego portfela i szuflad pełnych miniaturowych rzeczy.
Zakup samej lalki bez żadnych dodatków to wydatek od kilkudziesięciu do nawet tysiąca (to już raczej tylko rzadkie okazy) dolarów. Zależy od rozmiaru, firmy oraz dostępności (niektóre firmy wypuszczają modele tylko w ograniczonym okresie bądź ilości).
Do tego dochodzą wydatki na makijaż, oczy, perukę, buty, ubrania, akcesoria, które nieraz potrafią wynieść połowę tego co sama lalka. Ale to one właśnie decydują o tym jaka ona jest.
"A czemu tak drogo, Barbie jest tańsza!" - Łatwiej zrozumieć ceny, kiedy zaczniemy myśleć o nich jako o przedmiotach artystycznych. I nie jest to w zasadzie naciągane porównanie - lalki są rzeźbione tygodniami przez doświadczonych artystów, muszą być bogate w detale, starannie zaprojektowane i wyważone, dobrze pozujące. Na podstawie tej "głównej rzeźby" tworzy się silikonowe formy, z których odlewa się, w większości ręcznie, części w żywicy, która szczególnie tanim materiałem nie jest, a w dodatku zawsze jakiś procent części wyjdzie wadliwy i do odrzutu. Potem - również ręcznie - oczyszcza, szlifuje, poleruje, a na koniec łączy gumką. Nie ma efektu skali, ani możliwości masowej produkcji; nawet największe firmy zatrudniają góra kilkadziesiąt osób, większość jednak tylko kilka, a i sporo jest jednoosobowych. Więc, de facto, płacimy tej osobie za wiele dni pracy.

-A skąd je wziąć?

Najważniejsza sprawa - Posiadanie konta Paypal to w zasadzie mus. Większość firm nie akceptuje przelewów, przekazów ani kart bankowych, a tylko PP. Nawet kupując lalkę czy akcesoria z drugiej ręki często zapłacić możemy tylko w ten sposób.
BJD nie są sprzedawane "z półki". Proces produkcji zaczyna się dopiero po opłaceniu zamówienia, praktycznie zawsze wiąże się z to z czasem oczekiwania rzędu kilku tygodni (a nawet miesięcy, jak się przekonałam).
Dostarczenie lalki do nas też jest sporym kosztem (20-60$), z którym trzeba się liczyć. Firmy wysyłają tylko poprzez EMS (W Polsce obsługiwany przez Pocztex), czyli kuriera. Dochodzą również często (za często ;f) rożnorakie opłaty celne.
Pewnym ułatwieniem są pośrednicy - tak zwani dealerzy. Pozwala to obniżyć część opłat, a i komunikacja jest o wiele przyjemniejsza niż azjatycki łamany engrish. Ale z drugiej strony - ponieważ w takim wypadku zamówienia idą "hurtowo" - ryzykujemy dłuższy czas oczekiwania i trudniej jest rozwiązać ewentualne problemy.
No i oczywiście istnieje też spory market wtórny. Większość lalek można tam dostać taniej (no, zazwyczaj), a przede wszystkim od ręki. Czasem też na raty. Tylko oczywiście znalezienie interesującego nas modelu w odpowiedniej wersji może zająć trochę czasu.

-Co się robi z taką lalką?

To bardzo specyficzne hobby, które łączy typowe kolekcjonerstwo z własną ekspresją. Choć oczywiście są osoby, które kupują "fullset" i stawiają w gablotce nigdy nie ruszając, to zdecydowanie należą do mniejszości. Są lalki wyjątkowo pożądane ze względu na rzadkość i status (np. większość limitek Volks'a), ale nadal bardziej ceni się ich oryginalną interpretację, niż trzymanie w stanie firmowym.
Lalki kupuje się aby dla nich szyć, aby je stylizować, malować, fotografować, żeby przelewać w nie postacie i charaktery, opowiadać nimi historie, lub żeby po prostu cieszyć się pięknym, a do tego spersonalizowanym przedmiotem. Tak naprawdę każdy poszukuje w nich czego innego i nie ma dwóch takich samych kolekcji. Ani dwóch takich samych tworzących je osób.

W dalsze zagadnienia typu dobieranie ubrań, gdzie kupić co czy czym malować nie będę się wgłębiać, ale służę pomocą, jeśli ktoś będzie bardziej zainteresowany. Choć tak naprawdę polecam się zapisać na nasze polskie forum BJDream, jest bardzo przyjemne i wszelka lalkowa wiedza jest tam już dostępna.

Garść linków:

http://www.denofangels.com/forums/forum.php - Den of Angels to największe międzynarodowe forum skupiające dookoła BJD. Kopalnia informacji, wielki marketplace.
http://marti.presents.pl/dollfie-forum/index.php - Polskie duże forum BJDream.
http://bjdcollectasy.com/ - Nowości na rynku plus OGROMNA baza linków do firm i sklepów
http://bjd-wtf.livejournal.com/ - Przewodnik dla początkujących, w języku angielskim. Dużo bardziej dogłębny niż to, co tu wypociłam.
http://www.villemoart.com/ - Jedyny polski dealer BJD. Współpracuje tylko z firmami Dollzone i Island Doll.
http://www.angelesque.co.uk/ - Duży dealer zlokalizowany w UK. Współpracuje z ponad piętnastoma firmami, nie tylko stricte BJD.
http://marti.presents.pl - Autorskie lalki SD Marti, założycielki forum BJDream, do zamówienia.
http://buriedinoblivion.eu - Niesamowite i bardzo niestandardowe lalki sióstr Jaworskich, do zamówienia.

niedziela, 4 sierpnia 2013

CA Valoir WIP #3


Idzie trochę jak po grudzie, ale nie zapominam, że istnieje. Nie wiem gdzie te czasy, że siedziało się 40 godzin przez tydzień nad jedną pracą. Tzn wiem - w tym samym miejscu, gdzie samopiorące się skarpety i magicznie gotowe gorące obiady.

piątek, 26 lipca 2013

Astronaut



Jako dziecko miałam lekką obsesję na punkcie astronomii (i przy okazji życia pozaziemskiego). Prawdziwy wielki teleskop był moim największym marzeniem, tymczasem z jakiegoś powodu nie doczekałam go do dziś. Pewnie dlatego, że dobre warunki do użycia wymagałyby dalekich podróży. Udało mi się za to zobaczyć mleczną drogę z pustyni pozbawionej świateł w promieniu wielu, wielu kilometrów. Nawet jeśli tylko gołym okiem.
Przynajmniej moje zamiłowanie do science-fiction wciąż nie przemija.


piątek, 28 czerwca 2013

Pracowo






Ostatnio w pracy zrobiłam cztery takie szybkie pejzażyki, więc własnego czerwcowego już robić nie będę. Niby publikować nie powinnam, ale jak nie naskarżycie, to może mi się upiecze.

A tak w ogóle to przez Animal Crossing nie było nic w zeszłym tygodniu. Bardzo sprytnie uzależniająca gra, bo najbardziej premiuje krótsze ale codzienne granie, zamiast rzadzszych, a dłuższych posiedzeń.

niedziela, 16 czerwca 2013

Loli loli 2






Bliźniaczki otome-loli dostały kolory. Nie wyszło tak jak chciałam, ale wiem w czym leży problem więc.
Nie jest to wybitnie kreatywne, ale ostatnio mam głowę pełną uroczych błyszczących śmieci. Tym bardziej, że w końcu można więc i zamówiłam lalkę, którą zachwyciłam się już dawno. I jest bardzo kawaii.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Loli loli






Zdecydowanie za dużo czasu spędziłam w weekend poza domem. Więc taka trochę bzdurka dla relaksu, a nie kontynuowanie pracy, ale myślę, że to też kiedyś dostanie kolory.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Cherry Way (wip?)


Pejzaż na maj, więc kwiecisty i łagodny. Dość mnie wciągnął, więc myślę, że jeszcze to i owo dopracuję; na pewno przydałoby się kompozycję i faktury, może coś ze światłem.

wtorek, 28 maja 2013

Pokefusions

W poprzedni weekend była Komiksowa Warszawa, potem Dem się rozchorował, a potem ja się rozchorowałam i w tym wszystkim jakoś nic nie zrobiłam. Jedyne na co się mogłam porwać, to przeglądanie galerii pokemon fusions i zrobienie kilku swoich. Eh.


niedziela, 12 maja 2013

Twarze #1


Dzisiaj bardzo skromnie, ale mam nadzieję, że zmieni się to w początek serii.

Ostatnio w dziedzinie rysunków naszła mnie ochota, aby narysować kompletnie i zbiorczo kilka postaci, które od lat mam w głowie. Tylko, że kiedy już zaczęłam, to zupełnie nie mogłam przełożyć wewnętrznej wizji na papier. Przedstawianie i różnicowanie komiksowych twarzy nie sprawia mi kłopotu, malarskich również, choć też o komiksowość zahaczają... no tylko na papierze nie mogę się wysłowić i mam poczucie, że przez ostatni rok moje umiejętności spotkał solidny regres.
Żeby coś na to poradzić, chcę poszkicować trochę prawdziwych ludzkich twarzy, najlepiej jeszcze seriami podobnych, aby zwrócić uwagę na różne mniej schematyczne aspekty.

Zobaczymy.

niedziela, 5 maja 2013

Let's Play Psychonauts


Taka bzdurka, którą zrobiłam do filmików letsplejowych z Psychonauts. Bo w sumie nie wiem, na ile będzie tę planszę widać na YT.
Jeżeli gierek będzie więcej, to postacie zostaną, ale zmienią się stroje. Dwa stałe elementy to moja pufiasta spódnica i niebieska bluza Dema.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

CA Valoir WIP #2


Weekendowy progress. Tym razem bardzo się staram najpierw skończyć tę jedną konkretną pracę, zanim zacznę cokolwiek nowego.
Oczywiście rękodzieło się nie liczy, więc skoro dotarły stosy koronek to siedziałam cały dzień przy maszynie zamiast rysować. Jak zawsze w sumie.

sobota, 13 kwietnia 2013

Prairie


Zaczęłam w marcu, więc chyba liczy się jako marzec, ale jak znam życie, to w kwietniu nie zachce mi się robić następnego.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

sobota, 23 marca 2013

CA Valoir WIP #1


Zaczęłam pracę nad character artem i zapisuję każdy etap, ale nie wiem jeszcze czy tylko żeby zrobić fajnego gifa, czy może żeby przy okazji trochę pisemnie wgłębić się w proces twórczy.

poniedziałek, 4 marca 2013

Ohana

Just for fun.
Mamy od jakiegoś miesiąca mysz, bo Dem ma bardzo dobre serduszko. Mysz jest wyrośniętą albinoską, przy okazji dość tłustą (aczkolwiek chyba zaczyna chudnąć) i nieco powolnie kojarzącą, co aż się prosi o antropomorfizację. Na razie mieszka samotnie, czego raczej się myszom nie poleca, ale mamy już dwie koleżanki w rezerwacji, muszą tylko jeszcze trochę podrosnąć.

sobota, 2 marca 2013

Blase WIP #2


Wyremontowałam twarz na tyle, by straciła ten uprzedni wyraz rozkosznego niedorozwinięcia. Jeszcze nie uznaję jej za skończoną, ale jest już w miarę reprezentacyjna.

niedziela, 24 lutego 2013

Amazonia


4 godzinny pejzaż na luty. Jestem w miarę zadowolona, może kiedyś podmaluję go bardziej.

I jako bonus inny zaczęty na początku lutego, ale na tyle meh, że nigdy nie skończony:



niedziela, 10 lutego 2013

Lukrecja

Skoro nowy nabytek dostał już imię, to chyba mogę fotę wrzucić.

Ale więcej spamu raczej nie będzie, w tym celu polecam mój lalkowy flickr:

http://www.flickr.com/photos/69235901@N04/




środa, 6 lutego 2013

Valoir, tusz



Przy przeprowadzce, tak się złożyło, zgubiłam gdzieś piórko razem ze stalówkami. Ale nie żeby robiło to różnicę, bo nie używałam go właściwie od czasów Dracona. Dlatego gdy po wielu miesiącach w końcu kupiłam nowe, uznałam, że najwłaściwszym tematem będzie jakieś głupie deja-vu. Z pamięci.

Okazuje się, że jednak fajnie się robi piórkiem, więc jak kupię jakieś grubsze stalówki i poprawny papier (nie akwarelowe fakturowe lol) to pewnie zrobię jeszcze art czy dwa.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Cze

Pozdrawiam 14 nowych obserwujących, a także tych którzy pewnie jeszcze dojdą w najbliższym czasie.
Na razie cisza i do końca tygodnia pewnie też, bo pracuję na wyjeździe.

Ale to fajnie, że ktoś postanowił zostać na chwilę.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rok 2013

Poprzedni rok był niesamowicie rozczarowujący pod względem twórczości, pomiędzy kończeniem studiów, licencjatem ,a pełnowymiarową pracą zostałam całkowicie wyssana z kreatywnej energii. Poza rękodziełem, szycie i lalki się nie liczą. Nigdy.

Więc dla własnego dobra mam szczerą nadzieję ożywić swojego ducha i przy okazji bloga poprzez robienie minimum jednego arta (pojęcie szerokie - speedpainting, doodle, progress, concept) tygodniowo, w tym minimum jednego "pejzażu" miesięcznie, bo w tym odczuwam największą potrzebę poprawy.

Zaczęłam od tego a nie innego, bo fabuła gry nad którą pracuję krąży dookoła latarni morskiej. Lubię górną połowę, dolną już nie.


wtorek, 1 stycznia 2013

Prezenty

A nie, zaraz, narysowałam szybki portret w ramach upominku świątecznego dla Cietrzewia.


Oraz portret Bianki psa rodzinnego dla teściów, starałam się o mocno malarski feel.





MH Custom

Nie mam za wiele do pokazania rysunkowo, więc wrzucę customową szkieletorkę, którą zrobiłam w święta. Przemalowałam jej twarz, buty i uszyłam suknię.

Zdecydowanie za bardzo lubię te monsterkowe dziwaczne twarze i powykręcane ciała.